motocykle w motocyklmania.com
2010-09-08 08:33:01


 


| rejestruj się | zapomniałeś hasła? |
 
» motocyklmania.com » testy » Suzuki V-Strom DL650 - uniwersalny ideał
:: użytkownicy
:: o nas
::

Suzuki V-Strom DL650 - uniwersalny ideał
[data: 2005-12-25] [oglądane: 30113 razy]
Wykorzystując okazję wypożyczenia do testów motocykla Suzuki pojechałem odebrać V-Stroma z przeświadczeniem, że pojeżdżę sobie zwykłym motocyklem, który niczym ciekawym nie będzie się wyróżniał. W dodatku 650-tka nie była modelem 1000 ccm i przez to wydawała się motocyklem zwykłym aż do bólu.

Po podjechaniu do Suzuki mało podnieconym krokiem poszedłem do garażu importera. I tu bardzo się zdziwiłem. Miała być 650-tka, a nie 1000-ka. Ale przecież nic innego nie ma! No to super. Pomylili się i pojeżdże konkretnym motocyklem. Duży, ładny, budzi respekt. Ej, ej, zaraz. Tu jest napisane DL650!!! No właśnie. Na pierwszy rzut oka, 650tka wygląda równie poteżnie jak 1000-ka, chyba że stoją obok siebie wspólnie. Testowałem jednak 650-tkę i okazało się że ten motocykl niewiele ustepuje większym turystycznym konstrukcjom. Dla potwierdzenia moich opinii po krótkiej przejażdżce Atnet również stwierdził, że mały V-Strom jeździ bardzo fajnie i szybko. Właściwie nie ustępuje jego BMW GS1150 Dakar, a wręcz go wyprzedza swoja lekkościa i zwinnością.

Pierwsze kilometry na V-Stromie okazały się łatwiejsze niż przypuszczałem. Silnik reaguje na gaz bardzo energicznie, ale nie żywiołowo. W związku z tym zarówno ostre ruszanie ze stawianiem na gumie, jak i delikatne pyrkanie po placyku są dla V-Stroma wręcz stworzone. W dodatku o ile nie wychylimy go za bardzo to wydaje się lekki i stabilny, i poradzi sobie z nim nawet wątła kobieta. Wszystko ustawione jest we wzorowych odległościach, tak że ergonomia małego sztormiaka jest na najwyższym poziomie. Jedynie co niższe osoby mogą mieć kłopoty z sięganiem do ziemi, bo motocykl jak każdy endurowaty turystyk jest wysoki. Do tego ten śliczny, choć może nieco za mało mocarny dźwięk V-twina terkoczący w swój charakterystyczny sposób na niskich obrotach. Niby wszystko razem to żadna rewelacja, ale nie ma się do czego przyczepić. Motocykl który nie zachwyci jednośladowych wygów, ale dla lubiących praktyczność i wszystko w jednym wprost rewelacja.

W trasie
V-Strom to typowy lekki turystyk. Choć nieźle sprawuje się też w lekkim terenie, to jest głównie stworzony do pokonywania średniej długości tras na średnio dobrym asfalcie. Czyli po prostu polskie drogi. Ma w miare miekkie zawieszenie i jest wysoki, w związku z czym doskonale prowadzi się po wszelkiego typu trasach. Jednocześnie nie jest to enduro, więc poza nurkowaniem, trudno zarzucić coś charakterystyce zawieszenia. Pozycja jest wygodna, wyprostowana i nie męcząca nawet przy kilkugodzinnej jeździe. W takich warunkach można utrzymać prędkość na poziomie około 160 kmh martwiąc się jedynie o to, aby od czasu do czasu tankować. Niestety jak to każdy motocykl i sztormiak nie ma schowka. Ten pod fotelem starcza na schowanie łańcucha zabezpieczającego i nic poza tym. Żeby naprawdę wykorzystywać go na długich trasach trzeba wyposażyć go w centralny kufer, a optymalnie jeszcze w torbę na bak i dwa kufry boczne. Trzeba też zaznaczyć, że V-Strom ma mozliwość podwyższenia przedniej szyby poprzez przykręcenie jej do wyższych zaczepów, co polepsza aerodynamikę dla wyższych osób. Celowo napisałem, że ten Suzuki nadaje się na średnie trasy, ponieważ mimo 70 KM jego dynamika na dłuższe trasy i szybkie autostrady może być niewystarczająca.

W terenie
Sztormiak to nie motocykl terenowy, ale poprzez zastosowanie podwyższonego zawieszenia nadaje się on to zjechania z dróg asfaltowych na szuter czy piach. Tam radzi sobie równie dobrze. Jednak mimo to nie jest to enduro. Zapuszczanie się w ostrzejszy teren, bądź błoto może skończyć się meczarnią, szczególnie że bieżnik opon jest raczej drogowy i nie nadaje się do wyjeżdżania z grząskiego terenu. Pomimo to już sama możliwości pojechania po szutrze lub piaszczystej leśnej drodze daje dużą frajdę i namiastkę off-roadowej jazdy. Zresztą trudno spodziewać się czegoś więcej.

W mieście
Pomimo wysoko położonego środka ciężkości, V-Strom wydaje się lekki i poręczny. W końcu to niecałe 200 kg. Do tego duży obrót kierownicy i dobry moment obrotowy (w końcu to V-Twin) pozwalają na zwinność i zwrotność niewiele słabszą niż duże skutery. A to w połączeniu z wygodną postawą daje wyjątkową jak na motocykle turystyczne poręczność w mieście. Pod tym względem V-Strom bardzo pozytywnie nas połechtał i pokazał że uniwersalność to jego dobra cecha. Mocy na miasto jest nawet z lekkim zapasem, ponieważ 70 KM pozwala na ściganie się z każdym sportowym samochodem i wyjście z opresji, gdy robi się za ciasno. A do tego silnik jest bardzo elastyczny i pozwala na dynamiczną jazdę już po przekroczeniu dwóch tysięcy obrotów na minutę.
strona 1/2
 
KOMENTARZE
wlodeusz    2008-09-10
Wsiadłem wczoraj po raz pierwszy. Oczy w kwadrat. To nie motocykl, to obudowana motocyklem enduro lokomotywa.Jak spokojnie dotrzeć coś, co tak zapieprza?. Poradźcie!, Towarzysze wspólnej miłości..
aro    2008-09-01
co do osłony dołu silnika to jest opcja ktora mozna sobie dokupic tak jak kufry centralny i boczne
wlodeusz    2008-08-29
Wczoraj odebrałem go od sprzedawcy. Firma z Dulowej, dostawa błysk.Dziś telefon jutro w domu motor. Chodzę w kółko, przytłoczony jego ogromem i wagą.Za kilka dni po zarejestrowaniu i ubezpieczeniu, zobaczę co w trawie piszczy. Ma wspaniały klang. Czekam i boję się.Ostatni raz jeździłem Jawą 350 TS,piętnaście lat temu. Kocham i boje się, zupełnie jak z moją żoną.
Galeria Zdjęć
Więcej zdjęć zobaczysz po zalogowaniu.
© 2008 Wszelkie prawa zastrzeżone | | poleć stronę znajomemu