motocykle w motocyklmania.com
2010-09-09 07:37:55


 


| rejestruj się | zapomniałeś hasła? |
 
» motocyklmania.com » testy » Yamaha Tmax - motocykl o wyglądzie skutera
:: użytkownicy
:: o nas
::

Yamaha Tmax - motocykl o wyglądzie skutera
[data: 2006-04-14] [oglądane: 10905 razy]

Yamaha Tmax XP500 - to największy obecnie skuter Yamahy. Jest to jednocześnie pierwszy model, który zapoczątkował nową klasę. Kolejnymi modelami były Silverwing i Burgman 650. Nową klasę, ponieważ jest to zupełnie inny pojazd, niż inne maxi skutery.

Trochę techniki, żebyśmy się nie zgubili
Na początek przypomnimy czemu ten skuter jest tak inny od np. X9 500 lub Atlantic 500. Tmax to model, który zrewoluzjonizował skutery. Na pierwszy rzut oka nie widać tego ponieważ różnice kryją się pod obudowami. Sylwetka jest nawet nieco lżejsza niż w konkurencyjnym Burgmanie 400. To jednak co sprawia, że jest on wyjątkowy kryje się w zastosowanej technice.
Pokazany w 2000 roku XP500 był pierwszy skuterem wyposażonym w dwucylindrowy silnik o takiej pojemności w dodatku na stałe zamocowany do ramy, a nie jak dotychczas do tylnego zawieszenia. Daje to zupełnie inną charakterystykę jazdy, która ma znaczenie przy osiąganych przez ten skuter prędkościach. To najważniejsze zmiany w stosunku do ówczesnych gigantów, choć nie jedyne.
Tmaxa wyposażono również w bardzo sztywną wręcz motocyklową ramę, 14-calowe koła i charakterystykę zawieszenia, która z pewnościa nie jest kanapowa.
Mocne i stabilne zawieszenie, duże tarczowe hamulce i szerokie opony (120 i 150) sprawiają, że pomimo prawie 200 kg i ponad 2 metrów długości, skuter prowadzi się tak dobrze, jak to tylko można sobie wyobrazić.
Niezwykle istotne są także drobiazgi, na które wielu w ogóle nie zwraca uwagi. Silnik jest leżący, a końce cylindrów praktycznie znajdują się pomiędzy stopami kierowcy. Daje to 2 niezwykle ważne atuty. Środek ciężkości jest bardzo nisko co sprzyja manewrowaniu w mieście i jeździe z małymi prędkościami. Poza tym takie ustytuowanie pozwoliło na osiągnięcie prawie idealnego rozłożenia masy na przednie i tylne koło w stosunku 40% do 60%.
Te wszystkie cechy sprawiły, że Tmax doskonale czuje się zarówno w ciasnych miejskich uliczkach jak i na szybkich autostradach.

Oglądamy go dokładnie
Tmax to przede wszystkim strasznie długi skuter. W rzeczywistości jednak wygląda na mniejszy, niż na zdjęciach. A to zapewne w wyniku tego, że Tmax wizualnie jest lekki i drapieżny. Ten skuter nie jest turystykiem, ale właśnie sportowcem. Ta cecha wyróżnia go wśród maxi skuterów sprawiając, że Tmax tak naprawdę nie konkuruje z SilverWingiem czy Burgmanem 650. Jego typowym konkurentem jest natomiast Gilera Nexus 500, która jednak ze względu na jeden cylindser i klasyczną skuterową konstrukcję, właściwościami jezdnymi ustępuje Tmaxowi.
Linie nadwozia są płynne ale i ostre. Podwójne światło z przodu nawiązuje do innych motocykli Yamahy. 14-calowe koła są dość duże jak na skuter, to jednak do wielkości, a przede wszystkim długości Tmaxa pasują idealniepod względem wizualnym. Płaskie płozy na nogi sprawiają wrażenie wygodnych i takie są zarówno przy krzesełkowym jak i kanapowym ułożeniu stóp. Dość wysoki tunel środkowy jest jedynie elementem ułatwiającym wsiadanie. Tu nie ma mowy o wożeniu dużych przedmiotów na podłodze. Jest jednak tak wykonany, że przy odpowiedniej zabudowie mógłby być idealnym miejscem na ustawienie średniego bagażu przy jeździe na długich dystansach.

W środkowej cześć uwagę przede wszystkim zwracają srebrne (choć plastikowe) przetłoczenia przypominające wielkie muskuły. Ta częśc Tmaxa jest jedną z ładniejszych stylistycznie części, do których zresztą nawiązali później inni producenci.
Z tyłu mamy małe odchylane w motocyklowym stylu podnóżki dla pasażera. Sam fotel jest wyraźnie nastawiony na wygodę kierowcy a nie pasażera, choć ten ostatni też nie ma na co narzekać. Bardzo długie miejsce kierowcy można regulować 3 ustawieniami małego oparcia. Niestety żeby ustawić je wymaga się odkręcenia 2 śrub w spodniej części fotela. Pasażer ma sporo miejsca, ale nie czuje się tak pewnie jak na konkurencyjnych kanapowcach. Pomaga mu mały spoiler aluminiowy służący również jako rączka. Do wygodnej jazdy jednak pasażer potrzebowałby oparcia lub kufra z oparciem które są dostępne jako opcja.

Tylna częśc Tmax jest leciutka. Nie ma masywnej turystycznej pupy znanej z kanapowców, a są agresywne zwężające się obudowy zakończone zespolonym światłem. Po prawej stronie zaczepiony do obudowy (nie związany z zawieszeniem) wisi wydech. Jest to majstersztyk budzący wspaniałe pod względem estetycznym uczucia. Jego zakończenie to tylko nakładka z tworzywa, ale za to zrobiona w taki sposób że trudno się na nią napatrzyć. Mi przypomina obrotowe działko maszynowe.

Warto zwrócić również uwagę na fakt, że nie ma po bokach tylnych amortyzatorów. Tmax posiada pojedynczy tylny amortyzator usytuowany poziomo przed tylnim kołem. To dodatkowo obniża środek ciężkości.

Doskonale rozwiązano kwestię lusterek. Są doczepione do obudowy przy szybie. Daleko wystawione do przodu dają doskonałe pole obserwacji, nie zasłaniając niczego i przez nic nie będąc zasłanianym. Pomimo dużego pola obserwacji są dość małe i zgrabne.

W sumie wygląd Tmaxa budzi respekt jego wielkością i długością, ale również zaskakuje tym, że jest mniejszy niż się wydaje. Wyraźnie jednak widać, że projektanci pragneli stworzyć sportowy maxi-skuter, a nie kanapę dla podróżnika.

strona 1/3
 
KOMENTARZE
Galeria Zdjęć
Więcej zdjęć zobaczysz po zalogowaniu.
© 2008 Wszelkie prawa zastrzeżone | | poleć stronę znajomemu