motocykle w motocyklmania.com
2010-09-08 07:42:46


 


| rejestruj się | zapomniałeś hasła? |
 
» motocyklmania.com » testy » Yamaha Fazer FZ6 - ostry jak żyletka
:: użytkownicy
:: o nas
::

Yamaha Fazer FZ6 - ostry jak żyletka
[data: 2005-12-20] [oglądane: 28363 razy]
Asfalt był gorący. Od rana słońce świeciło tak, jakby w końcu obudziło się po zimowym śnie. 5 metrów nad ziemią wisiał sygnalizator w którym wciąż najjaśniejsze było górne, czerwone światło. Po prawej stała Toyota z miłą rodzinką. Dzieciaki na tylnych fotelach coś krzyczały i pokazywały na mnie palcem. Matka probowała je uspokoić. Ojciec się tym nie przejmował, od paru chwil z zazdrością w oczach lustrował muskularne przetłoczenia na aluminiowym bloku silnika w moim Fazerze. Nuuuda.

WRRrrr....
Z lewej podjechało coś potężnego. Odwróciłem głowę. Zanim wzrok przyzwyczaił się do oślepiającego słońca, zauważyłem, że warkot nie był udawanym sportowym cieniasem z dziurawym wydechem, ale prawdziwym czterokołowym potworem. Porsche 911 Carrera 4S z 6 cylindrowym silnikiem wyrzucał z siebie dźwięk mocy. 320 koni mechanicznych czekało na wystrzał. Tak samo jego kierowca. Ulizany brunet z obowiązkowo matrixopodobnymi okularami przeciwsłonecznymi spojrzał na mnie z wyższością. Jego mina pokazywała podejście do świata `Jestem najlepszy, Wy frajerzy!`. Przygazówka uświadomiła mi, że będzie chciał się ścigać. Znów trafiłem na czekającego na dowartościowanie się macho z grubym portfelem.

wrrRRRRRrrrr....
Znów przygazówka. Czerwone strasznie się dłuży na tym skrzyżowaniu. To szczególnie denerwujące, ponieważ za nim jest piękna długa prosta z osłonami przeciwhałasowymi po bokach, a dalej śliczny łuk z jedną z najlepszych w tej części Polski nawierzchni. Nigdy nie daje się naciągnąć na ściganie, ale ten gość w Porsche wyraźnie jest zbyt zadufany w sobie. Mała lekcja nauczy go respektu. Droga taka, że można mu tej lekcji udzielić.
Oparty na prawej nodze, lewą postawiłem na podnóżku i lekkim ruchem wrzuciłem pierwszy z sześciu biegów. Fazer delikatnie szarpnął oznajmiając mi `Jestem gotów`. Ręce mocniej złapały za manetki. Ruch samochodów w poprzek już się zatrzymał. Przed nami pokazał się widok, który w każdym motomaniaku wzbudza pozytywne uczucia. Tuż nad rozgrzanym asfaltem powietrze falowało od gorąca. Porschak już zorientował się że będzie miał rywala do ścigania się. To będzie piękna lekcja.

ZIELONE!
Ogłuszający ryk ponad trzy i półlitrowego silnika oznajmił, że brunet rozpoczął swój triumfalny pochód ciut za wcześnie. Tylne koła w Carrerze zaczeły niemiłosiernie piszczeć, tył przysiadł, i 911 wytrzelił jak strzała z napiętego łuku. Akurat gdy tylne koła mijały mnie, Fazer również ruszył. Puszczając sprzęgło dodawałem coraz bardziej gazu. Zanim puściłem do końca sprzęgło moja sześćsetka już miała coś koło 6 000 obrotów na minutę. Wtedy też usłyszałem że silnik znajdujący się pode mną zaczyna odzyskiwać wigor. To jak turbo które w brutalny sposób wyrywa potężną moc z tego z pozoru niewinnego silnika. 7, 8, 9 tysięcy obrotów, strach ..., jednak nawet tym razem nie odkręce gazu do końca. Byłby obciach jakby tylne koło wyprzedziło przednie w niekontrolowany sposób. Adrenalina zaczeła uderzać z siłą młotu pneumatycznego. 13000 obrotów... Starczy bo silnik zaczyna wyć i wcale nie chce przestać.

Sprzęgło, dwójka, sprzęgło, gaz...
3 metry przede mną z klapy bagażnika w 911 zaczął się wysuwać spoiler. Rzut oka na drogę, wciąż pusta. 9, 10, 11 tysięcy obrotów ... na dwójce też boje się odkręcić do końca, a przecież to tylko 98 koni.

Sprzęgło, trójka, sprzęgło, gaz...
Wydaje się, że czas płynie strasznie długo, a minęły pewnie dopiero 3 sekundy. Tym razem już można odkręcać do oporu. Piekielnie szybkie to Porsche. Jakie Porsche??? Jestem już sam, przede mną zbliżający się zakręt. 130 kilometrów na godzinę to sporo. czy aby nie przesadzam? Ledwo wiem co się dzieje. Czas na czwórkę.
strona 1/3
 
KOMENTARZE
Galeria Zdjęć
Więcej zdjęć zobaczysz po zalogowaniu.
© 2008 Wszelkie prawa zastrzeżone | | poleć stronę znajomemu